Nauka przez zabawę.

Cześć kochani! 

Dziś na blogu trochę kultury... ;)
Zacznę od tego, że w ostatnim czasie zostałam zaproszona przez Martę z Fundacji Miasto Nauki na wystawę interaktywną, która od jakiegoś czasu mieści się w Muzeum Narodowym w Szczecinie.
Z jej zaproszenia skorzystałam z całą rodziną i powiem Wam, że nie żałuję. Pierwszy raz w życiu znalazłam się na takiej wystawie, owszem lubię wystawy ale wiecie obrazy, sztukę, a fizyka jest mi obca. Chemia tym bardziej, z matmy fartem udało mi się w szkle średniej wyciągnąć piątkę. Zresztą Ojciec wypomina mi to i śmieje się jaki to ze mnie umysł ścisły... no ale wróćmy do wystawy.


Na wejściu wita nas gigantyczny kran...



Ekspozycja wystawy liczy sobie sobie 40 obiektów edukacyjnych, które edukują przez zabawę. Dzięki samodzielnym doświadczeniom sami odkrywamy jak działają, a przeprowadzanie doświadczeń, to frajda dla całej rodziny. Najfajniejsze jest to, że wszystkiego można podotykać, jeśli dzieci czy dorośli mają problem z rozszyfrowaniem jak działa dana rzecz, można prosić o fachową pomoc. Już na wejściu podszedł do nas pan i pytał się czy coś pokazać, wytłumaczyć i w razie czego wołać.

Wszystkie eksponaty są opisane w ciekawy sposób i znajduje się przy nich tabliczka.





Na ścianach widnieją napisy z różnymi zadaniami do wykonania doświadczeń.




Jedną z ekspozycji była niepozorna i dziwnie wyglądająca szafa, oczywiście musiałam tam wejść i totalnie mnie ona urzekła. Ów szafa miała na celu pokazanie nieskończoności.





Oczywiście lustro na drzwiach szafy było weneckie i każdy z zewnątrz mógł oglądać moją rozdziawioną paszczękę.

Na wystawie można było podziwiać również wiele innych atrakcji od szalonych zegarów chodzących do tyłu.


Po przez wirujący domek, który jest jedyną taką atrakcją w Polsce, a zaraz obok studnia bez dna, lewitacja, wymazywanie twarzy i wiele, wiele innych naprawdę interesujących rzeczy.


Sam koniec wystawy został uwieńczony pokazem Szalonego Profesora, który pokazywał jak działa ciekły azot (można było spróbować jak smakuje i wsiorbać parę z kubka) oraz kontrolowany wybuch metanu, a we wszystkim mogli uczestniczyć i brać aktywny udział odwiedzający wystawę. Dla wszystkich uczestników był słodki poczęstunek w postaci lodów azotowo - czekoladowych.


Jednej z ochotniczek do eksperymentu włos zjeżył się na głowie.


Na koniec podpalono Ojca ale zdjęcia niestety nie mam, bo trzymałam mocno kciuki żeby jednak nie spłonął. Obiecuję, że jak tylko będę miała to wrzucę Wam w sierpniu.
Najbardziej jednak efektowny był teatr wysokich napięć, czyli pokaz wyładowań elektrycznych w rytm granej muzyki.

Podsumowując całe przedsięwzięcie muszę Wam powiedzieć, że warto wybrać się na taką wystawę całą rodziną i rodzice będą mieli taką samą frajdę jak dzieci, jeśli nie większą ;)

Dzięki uprzejmości Fundacji Miasto Nauki już jutro rusza rozdanie w którym będą do zgarnięcia 3 wejściówki na wystawę. Także gratka to nie lada i nie przejmujcie się jeśli jesteście spoza Szczecina, bo bilety będą ważne do wykorzystania do końca roku i np. w weekend będziecie mogli przyjechać do Szczecina pozwiedzać.

Dajcie znać czy mieliście już okazję być na jakiejś fajnej interaktywnej wystawie.

Pozdrawiam!

4 komentarze:

  1. Wydaje mi się ,że córcia była na podobnej wystawie. Jest to świetny pomysł!Sama bardzo bardzo chętnie bym się na taką wybrała:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na rozdanie, a jak nie to całkiem prywatnie w odwiedziny do Szczecina, obiecuję Cię ugościć! :D

      Usuń
  2. Nie byłam, ale chętnie bym się wybrała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam na fp gdzie wystartowaliśmy z rozdaniem ;)

      Usuń

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ POZOSTAWIONY NA BLOGU. DZIĘKI NIEMU WIEM, ŻE CZYTASZ I ZAGLĄDASZ :)

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Z miłości do.... lifestyle , Blogger