O Krajankach kilka słów.

Cześć kochani!

Dzięki platformie rekomenduj.to miałam przyjemność zostać ambasadorką marki Winiary. Skoro kampania już się zakończyła, ostatnie ankiety zostały wypełnione i cały ten szum wokół ucichł, pora na kilka słów. Powiem Wam, że lubię ich produkty, więc nie mogłam doczekać się tych Krajankowych nowości. Paczka jaką dostałam była pozytywnym zaskoczeniem, piękne opakowanie imitujące drewnianą skrzynię, a w środku sporo paczuszek zawierających produkt.




I tak do wypróbowania oraz rozdania miałam nowości o smaku ogórkowej, buraczkowej i kapuśniaku. Czyli typowe polskie smaki.



Produkt miał na celu zaoszczędzenie czasu nam konsumentom, który pochłania obieranie i krojenie warzyw...

Na pierwszy ogień poszedł mój ulubiony barszcz, bo czy zupa buraczkowa może być zła? Tym bardziej, że odpowiednik barszczu w formie instant tej marki bardzo mi smakuje.

Krajanka buraczkowa


              


Zupę przyrządziłam według instrukcji na opakowaniu czyli na bulionie.


Po wrzuceniu zawartości z opakowania do przygotowanego bulionu, zupa przybrała czerwony kolor, zaś po zagotowaniu jej, na powierzchni pojawił się pomarańczowy osad (zresztą trudny do zmycia). Wywar nie pachniał burakami, a zapach był ciężki do zidentyfikowania choć w smaku, też burakowej nie przypominał... Smak określę jako nijaki i bez wyrazu, koncentrat nawet obok buraków nie leżał. Zupa została spróbowana przez domowników, mimo prób doprawienia jej i uratowania, nie udało się by smakowała i była do zjedzenia.
Podsumowując tę zupę pierwsze z nią skojarzenie to słabo doprawiona pomidorowa, czyżby ktoś pomylił opakowania ;)

Kolejnych zup nawet nie robiłam, szkoda mojego czasu i wolę je zrobić od podstaw, bez dodatków i koncentratów. Wszystkie opakowania rozdałam i jednej osobie smakowała zupa buraczkowa. Wiadomo, że każdy ma inny smak, więc nie koniecznie to co nie smakuje mi, u Was się nie sprawdzi.

Krajanka ogórkowa, na próżno szukać w niej tradycyjnych ogórków kiszonych, zamiast tego w jej składzie znajdziemy ogórki konserwowe. 
Z relacji innych o Krajance ogórkowej mogę napisać, że była ohydna i śmierdziała, cyt.: "sam ocet", który też znajdziemy w składzie.





Krajanka warzywna, a konkretnie kapuśniak, zazwyczaj smakowała jak bigos, choć były i głosy że to pomidorowa z kapustą, słabo przyprawiona.




 Podsumowując Krajanki, muszę z przykrością stwierdzić, że to najsłabszy i najgorszy produkt marki. Nie kupię go ja, ani większość moich znajomych. Kampania była fajna, jednak przykro było mi dawać ludziom produkt, który jest nijaki.

Jeśli mieliście okazję wypróbować koncentraty to dajcie znać jak oceniacie produkt?

Pozdrawiam!

Paulina

2 komentarze:

  1. Ja jestem co prawda leniem i takie rozwiązania w postaci gotowych, pokrojonych warzyw do zup bardzo by mi odpowiadały to jednak na pewno nie sięgnę po te krajanki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Także mieliśmy tą paczkę, ale ja mało jakie zupy lubię, więc spróbowałam tylko ogórkowej. Tragedii nie było, ale też szału nie zrobiła ;) Reszta rozdana znajomym i rodzinie, gdzie zdania i opinie były podzielone.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu :)
Staram się na wszystkie na bieżąco odpowiadać.

O mnie

Moje zdjęcie

Matka dwójki urwisów, szczęśliwa żona i spełniona kobieta. 

Z miłości do... wszystkiego co piękne i kobiece.

Z miłości do... pasji, książek, zakupów, dobrego kina, pysznego jedzenia, dbania o siebie.

Z miłości do... mojego małego świata <3

Google+ Followers

Obserwatorzy