John Wick czyli filmowy czwartek

John Wick czyli filmowy czwartek

Cześć kochani!

Dziś będzie o filmie, którego druga część jest właśnie grana w kinach. Więc jeśli macie na niego ochotę polecam zacząć od początku i zapoznać się z fabułą pierwszej części.

John Wick



Gatunek: Thriller, Akcja 

Czas trwania: 1 godz. 41 min

Produkcja: USA

Filmweb: 6,7/10

Rok produkcji: 2014

John po śmierci żony, próbuje jakoś normalnie funkcjonować, ostatni prezent jaki od niej otrzymuje to psiak, który kilka dni po pogrzebie zostaje przyniesiony przez kuriera. Prezent ma ukoić stratę i pomóc w żałobie. Kilka dnia później rosyjscy mafiozi kradną Johnemu auto i zabijają ukochanego bigle. Gdy facet dochodzi do siebie wie gdzie szukać skradzionego auta, dowiaduje się też kim byli ludzie którzy zakłócili mu spokój i pragnie zemsty.


Przydomek którym posługiwał się filmowy Johny za każdym razem wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Szczerze powiedziawszy Baba Jaga pasuje do niego jak ulał, gdyż urodziwy to on nie jest. Sceny walki wyglądają niczym rewia baletowa, są płynne i pełne wdzięku, może to za sprawą głównego bohatera odzianego w garnitur. Film jest jedyny w swoim rodzaju, Keanu pokazał klasę mimo swojego sztywniactwa w innych filmach, on się do morodbitki doskonale nadaje. Trochę strzelaniny, ciekawej fabuły plus rosyjska mafia i hotel dla zabójców na zlecenie robią fajne wrażenie. 
Tak od siebie zwyczajnie polecam, chociażby dla sentymentu dla leciwego już Keanu
Film bez limitów i rejestracji obejrzycie tu KLIK.

Pozdrawiam!

Paulina
Vianek - krem idealny?

Vianek - krem idealny?

Cześć kochani!

Dziś wpadam z recenzją kremu polskiej marki, którą w ostatnim czasie mam przyjemność używać.

Vianek - krem na dzień, nawilżający; cera sucha i wrażliwa.



Producent/Marka: Sylveco/Vianek

Pojemność/Waga: 50 ml

Cena: 27,99

Dostępność: sklepy internetowe

Co tu kryć, napaliłam się na markę jak szczerbaty na suchary. Miałam okazję wąchać i testować produkty podczas spotkania blogerek w tamtym roku. Potem długo wzdychałam do monitora, czytałam i wybierałam, aż przyszedł czas, że się zawzięłam i zamówiłam krem którego potrzebowałam. Miałam mały dylemat jeśli chodzi o rodzaj kremu, bo tych jest sporo i uznałam, że ten do cery suchej i wrażliwej nie powinien zrobić mi krzywdy.

Kilka słów z opakowania + INCI

Opakowanie urocze, na myśl przychodzą ludowe wzory, zawartość to krem z pompką, którego zawartość zapowiada się ciekawie jeśli wierzyć recenzentom. 



Konsystencja kremowa ale nie za gęsta, lekka i nietłusta. Kolor kremowy, zaś zapach ciężki do zidentyfikowania. Delikatny i kwiatowy, choć przy pierwszym użyciu pachniał aptecznie.
Fajne jest to, że szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze nielubianego filmu i lepkości.



Po nałożeniu kremu na skórę następuje fajne uczucie nawilżenia, po dłuższym stosowaniu mamy pewność że nawilża, nie podrażnia i nie uczula. Skóra po nim jest przyjemnie gładka, dzięki jego lekkości nie zapycha porów.

Zdecydowałam się tylko na zakup kremu na dzień, gdyż kremy na noc są cięższe i mnie zapychają. W ogóle moja cera jest dziwna, kiedyś mieszana dziś raczej przesuszona i skłonna do podrażnień i alergii. Wymaga odpowiedniej pielęgnacji i podejścia, a w tym roku postanowiłam dbać o nią bardziej świadomie.

Mieliście okazję wypróbować już kremy tej marki?

Pozdrawiam!

Paulina
Dziewczyna z pociągu czyli filmowy czwartek

Dziewczyna z pociągu czyli filmowy czwartek

Cześć kochani!

Dziś będzie o kultowej ekranizacji, jedni ją chwalą, innym nie przypadła ona do gustu.

Dziewczyna z pociągu



Gatunek: Thriller 

Czas trwania: 1 godz. 52 min

Produkcja: USA

Filmweb: 6,4/10

Rok produkcji: 2016 

Rachel po rozstaniu z mężem szuka pociechy w alkoholu. Codziennie podróżując pociągiem do pracy przygląda się mijającym domom, po cichu zazdroszcząc jednej z jej mieszkanek życia jakie prowadzi. Któregoś dnia widzi dziewczynę w dziwnej, jednoznacznej sytuacji z mężczyzną niebędącym jej mężem. Kolejnego dnia dziewczyna znika. Rachel postanawia dowiedzieć się co się z nią stało.


Niestety nie miałam okazji czytać książki, jednak film jest bardzo intrygujący. Emily Blunt jako główna bohaterka spisuje się świetnie w roli alkoholiczki walczącej z samą sobą. W filmie przeplata się wiele wątków od psychologicznego po sensację, wszystko doskonale współgra, a element nieoczekiwanego zakończenia pozwala widzowi wszystko sobie poukładać.

Jeśli nie mieliście okazji obejrzeć tego filmu, to polecam na weekend. Bez limitów i rejestracji film obejrzycie tu KLIK

Dajcie znać jak Wam się podobał.

Pozdrawiam!

Paulina
Konkurs charytatywny dla Irka - WYNIKI!!!

Konkurs charytatywny dla Irka - WYNIKI!!!

Cześć kochani!

W ostatnim czasie na fanpage miał miejsce konkurs charytatywny w którym zbieraliśmy pieniądze na leczenie raka nerki, dla Irka. Jego historię znajdziecie tu KLIK, na zrzutce możecie również wesprzeć go finansowo.




Na początku chciałabym ogromnie podziękować wszystkim sponsorom którzy przyczynili się do akcji i podarowali nagrody.

SPONSORZY:

1. Porady Mamy Kasi 
2. Magda M. blog
3. Mamcia Kisia
4. Sponsor prywatny - Aneta D.
5. Felicita Beauty Blog
6. General-Shop
7. Lifestyle by Agnieszka
8. Sponsor prywatny Marzena J.
9. Lawendowy Kącik
10. Matka Banitka
11. EmisioweLove
12. Fundacja Miasto Nauki
13. Kobieta nieidealna
14. Uszytki AŚKI
15. Moje ręczne co nieco
16. Małe i duże dziecięce podróże
17. Sylwia testuje i radzi
18. Antosiowe Minky
19. Czasem tak jest
20. Z miłości do...

Ogółem nagród do zgarnięcia było 28 
Zgłosiło się 13 osób... przykre ale prawdziwie. Jednak bardzo bym chciała podziękować im za udział i wsparcie finansowe. 
Udało nam się zebrać 166 zł. Mało, nie mało, kropla w morzu potrzeb. Dlatego tak jak wspominałam na fanpage reszta nagród zostanie przekazana na licytację, którą zajmuje się Asia (żona Irka). 
Licytacje odbywają się na facebooku w tym miejscu KLIK

Wyniki!!!

Osoby które nie podały typów nagród - nagrody zostały Wam przydzielone.

1. Ania Treiber - Drożdż 

Nagroda od sponsora prywatnego - Marzena J - eleganckie kolczyki i zegarek



2. Monika Folk - wybrała sobie nagrodę zestaw od Lifestyle by Agnieszka 






3. Marzena Bartoszek - nagroda od Antosiowe Minky - kostka sensoryczna (przykładowy wzór)


4. Kasia Gruchała - wybraliśmy dla Ciebie "Gumki Rainbow Loom" do tworzenia bransoletek od Porady Mamy Kasi 


5. Gosi Blue - nagroda od Kobieta nieidealna - emulsja nawilżająca do Missha


6. Emilia Burdon - do Ciebie wędruje nagroda od Moje ręczne co nieco - szary ocieplacz na kubek z serduszkiem


7. Anna Jagoda Burzyńska - wygrywa perfumy "Love Dance" od Z miłości do...


8. Anita Balicka - otrzymuje nagrodę od Mamcia Kisia - Lalka + pisaki


9. Kasia Marzantowicz - do Ciebie leci nagroda od Felicita Beauty blog - naturalny szampon O'Herbal 


10. Natalia Surma - wybrała sobie nagrodę od Felicita Beauty blog - Lovley - K*lipss lipstick matte liquid


11. Magdalena Sak - wybraliśmy dla Ciebie książkę S. King "Christine" od sponsora prywatnego Marzeny J.


12. Weronika Klewek - do Ciebie leci nagroda od Magda. M blog - zestaw Ziaja

13. Aleksandra Wachowicz do Ciebie leci nagroda od Czasem tak jest - urządzenie do pedicure 



Wszystkim serdecznie gratuluję, odezwijcie się do swoich sponsorów, w przypadku sponsorów prywatnych proszę pisać do mnie.

Pozdrawiam!

Paulina

Obłąkani czyli filmowy czwartek

Obłąkani czyli filmowy czwartek

Cześć kochani!

Dziś zapraszam Was na klimatyczne kino XIX wieku.

Obłąkani



Gatunek: Thriller 

Czas trwania: 1 godz. 52 min

Produkcja: USA

Filmweb:7/10

Rok produkcji: 2014 

Rok 1988, młody absolwent psychiatrii przyjeżdża do zakładu Stonehearts Asylum na praktykę. Placówką kieruje specyficzny dyrektor, który wprowadził niekonwencjonalne metody leczenia. Chorzy uczestniczą w bezstresowych terapiach grupowych, swobodnie poruszając się po zakładzie. Personel zamiast leczyć chorych ma sprawić by ich pacjenci byli szczęśliwi. Młody lekarz mimo ogromnego zaskoczenia placówką stara się wniknąć w to specyficzne miejsce. Okazuje się, że wszystko nie jest takie na jakie wygląda.



Film oparty jest na motywach powieści Edgara Alana Poe "System doktora Smoły i i profesora Pierza". Klimatyczne, gotyckie kino o szpitalu psychiatrycznym z XIX wieku, okraszone fajną scenografią, pięknymi kostiumami. Zaskoczy nas zwrotami akcji i niebanalną fabułą. 
Przez pewien czas widz nie wie kto w tym zakładzie jest normalny, a kto się leczy, wydaje się być tam za dużo wariatów na metr kwadratowy.

Jeśli lubicie klimatyczne kino z pięknymi kostiumami i chcecie obejrzeć coś niebanalnego, polecam. Film obejrzycie tu KLIK

Pozdrawiam! 

Paulina
Gdy kobieta zmienia fryzurę...

Gdy kobieta zmienia fryzurę...

Cześć kochani!

W ostatnim czasie zmieniłam dość drastycznie fryzurę i pomyślałam, że będzie to dobry temat na post. Od dawna bowiem wiadomo, że "gdy kobieta ścina włosy, to znak, że zamierza zmienić swoje życie". Takie słowa ponoć wypowiedziała Coco Chanel i mówcie co chcecie ale muszę się z nią zgodzić ;)


W tamtym roku obiecałam sobie, że zapuszczę włosy i planowałam co będę z nimi robić. W 2015 roku ścięłam włosy na boba, a tył sobie wygoliłam, było mi całkiem wygodnie, jednak tęskniłam do pewnej długości i obiecałam sobie, że w 2016 będę nosić się na długo. W internecie jest dużo pomysłów na niby proste i szybkie fryzury. W efekcie końcowym okazało się, że włosy wiązałam w kucyk, ewentualnie spinałam klamrą, czasem chodziłam w rozpuszczonych. Czas jaki poświęcałam na ich mycie, suszenie i pielęgnację był dość długi gdyż moje włosy są bardzo gęste. Wiadomo, że z włosami jest jak z życiem i nie zawsze układają się tak jak chcemy, zwłaszcza grzywka ;) Piękny atrybut ale strasznie wkurzający.


Przed metamorfozą moje włosy wyglądały tak i po 2 dniach musiałam je myć, bo przy skórze strasznie mi się przetłuszczały, zwłaszcza moja grzywka. Latem myłam włosy częściej.





Stwierdziłam, że mając długie włosy zaoszczędzę na fryzjerze, bo nie potrzebuję częstych wizyt, sama farbuję włosy, a grzywkę też ścinałam sama.
Doszło do tego, że w ostatnim czasie spałam w spiętych włosach, bo Ojciec miał tendencje do zaplątywania się w moje pukle... 

W pewną sobotę podjęłam decyzję, że chcę zmiany, pragnę jej. Najlepiej żeby włosy były krótkie, bo zawsze chciałam, jednak nigdy nie miałam odwagi. Podziwiałam koleżanki, które odważyły się na ostre cięcie i zmianę. Stwierdziłam, że mając 30 lat, 2 dzieci i męża świat się nie zawali gdy je zetnę, a Ojciec nie ucieknie. Chciałam też wyglądać poważniej. Niewiele myśląc w czwartek zapisałam się do fryzjera, by w weekend zmienić fryzurę.

Psychologowie od dawna twierdzą, że kobieta pragnąca zmiany zmienia fryzurę, u mnie zmian w życiu osobistym trochę będzie. Mam kilka pomysłów i planów...

Po powrocie od fryzjera moja fryzura prezentowała się tak



Nie jestem mistrzynią w robieniu selfie, więc wybaczcie. Zdjęcie poniżej pokazuje jak fajnie układają mi się włosy i jak są wycieniowane.


Po publikacji zmiany zdjęcia profilowego na facebooku dostałam wiele komentarzy odnośnie szoku jaki wywołała moja zmiana. Nie spodziewałam się czegoś takiego i tak skrajnych emocji związanych ze zmianą fryzury. Część osób była zachwycona, część stwierdziła że lepiej mi w długich było i mam zapuścić. Serio? To samo zrobiłam na fanpage. Dostałam też kilka wiadomości na profilu prywatnym i fanpage, że kobieta powinna mieć długie włosy i wyglądam jak facet. Nawet kilka osób opuściło moją stronę :) Szczerze? Czyjaś opinia koło tyłka mi lata. Czuję się dobrze tak jak jest. Ba! Czuje się cudownie i kobieco. 

Teraz mycie włosów zajmuje mi dosłownie chwilkę, suszenie z zegarkiem w ręku 5 minut. 
Niektórzy pisali o problemach z układaniem krótkich włosów, ja tych problemów nie mam, ewentualnie ich nie wyszukuję. Używam pianki do układania i lakieru do włosów, nałożenie tych specyfików to dosłownie minuta. W ciągu 10 minut mam porządek na głowie, co bardzo mnie zadowala. Do fryzjera będę chodzić by się nie zapuścić, plusem jest to, że teraz do farbowania będę potrzebowała tylko jednego opakowania farby. Wiadomo pójdzie mniej szamponu, mniej odżywki, doszły rzeczy do stylizacji fryzury. Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona ze zmiany. 

Dziewczyny nie bójcie się zmian, bo każda zmiana w naszym życiu po coś jest. Eksperymentujcie z włosami, makijażem, ubiorem. Zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie coś nie pasowało. Ważne jest byście czuły się dobrze ze sobą.

Pozdrawiam!

Paulina
Denko styczeń - 2017

Denko styczeń - 2017

Cześć kochani!

Choroba nas nie opuszcza ale bez pracy nie ma kołaczy, dziś z projektem denko do Was przybywam. Wydaje mi się, że w styczniu poszło mi całkiem nieźle jeśli chodzi o zużyte kosmetyki.

Denko styczeń 2017



Zacznę od drobiazgów, a mianowicie od lakierów do paznokci. W ostatnim czasie powróciłam do ich malowania, więc szukając w czeluściach szafki jakiegoś lakieru okazało się, że moje ulubione kolory zwyczajnie się zwżyły bądź zaschły.



Avon - speeddry+ - z tego co pamiętam, to nie wysychał tak szybko jak obiecywali, na paznokciach trzymał się krótko, bo jeden dzień. Odkąd go kupiłam pomalowałam nim paznokcie dwa razy, potem wylądował w szafce.

Bell - Ladycode -  quick - dry - lakier również szybko schnący, zakupiony w Biedronce dawno temu. Nie pamiętam czy długo sechł, jednak trzymał się na paznokciach dłużej niż ten Avonowy.



Loton - Provit, new line for hair - szampon odbudowujący z ceramidami. Dostałam go w grudniu z jakiejś tam współpracy. Fajnie, że były dwie saszetki, bo akurat starczyły one na umycie włosów, które miałam do łopatek. Fajnie pachniał, dobrze się pienił, włosy były po nim sypkie i się nie puszyły. 



Pora na próbki, tu na fotce jest Olian med+ balsam intensywnie natłuszczający, który bardzo mi przypasował i z pewnością sięgnę po produkt pełnowymiarowy. Później są dwie próbki kremu na dzień Vianek - nawilżający krem do twarzy z ekstraktem z liści mniszka. Krem ten już gości u mnie na półce i jestem w trakcie używania i testowania go, niebawem napiszę o nim więcej. Kolejna próbka, to Botanic farm - Sambcus Nigra L - krem do twarzy, czarny bez, jego zapach przypadł mi do gustu, a krem sam w sobie zaciekawił. Jak tylko skończę z Viankiem mam w planach go zakupić. Dlaczego jest fajny? Nie dość, że nawilża fajnie buzię, to jeszcze ją napina.



Kolejne próbki to Equilibra - extra aloe - dermo gel. Pisząc po ludzku żel z aloesu, którego jest w składzie 98%. Jako, że mam tendencje do robienia sobie krzywdy, oparzyłam się klejem na gorąco. Oczywiście nie miałam nic w apteczce ale na próbce wyczytałam, że żel się nadaje do takich spraw. Po nałożeniu go na oparzone miejsce poczułam przyjemny chłodek i trochę mój ból zmalał. Smarowałam się nim regularnie w miejscu oparzenia i mimo zrobienia się bąbla, to po oparzeniu nie ma śladu. Na opakowaniu widnieje informacja, że nadaje on się na oparzenia, stany zapalne w jamie ustnej jak również na skórę. Koi, nawilża, przyśpiesza regenerację i działa antyseptycznie. Jak widzicie produkt bardzo ciekawy. Dlatego mam ochotę bliżej się z nim zapoznać. Na zdjęciu są jeszcze próbki Sylveco, dla dzieci - krem pielęgnujący do twarzy i ciała - hipoalergiczny. Utrzymuje on odpowiednie nawilżenie, uszczelnia barierę ochronną skóry, łagodzi podrażnienia. Nie do końca jestem pewna jego działania, skoro nawilża i jest naturalny, to wiadomo, że złagodzi podrażnienie. Jednak za mało go było by cokolwiek wnioskować.



Kolejne pierdoły czyli Bebeauty - płatki kosmetyczne z Biedronki, które lubię jeszcze bardziej przez lepsze sprasowanie i strukturę plastra miodu. 
Bebeauty - zmywacz do paznokci, soft - nawilżająco zmiękczający. Hmm... używam go ze względu na zapach i fajną aplikację, jak dla mnie zmywacz ma zmywać. 
Luksja - citrus, nawilżające mydło w płynie - bardzo lubię tą markę jeśli chodzi o mydła w płynie, żele pod prysznic też są fajne i mają duży wybór zapachów. Jednak mydło w płynie wydaje mi się bardziej gęste niż ich żele pod prysznic.



Syoss - dry shampoo - anti - grease - suchy szampon tej marki był moim pierwszym, którego użyłam i lubię go nawet bardziej niż osławionego Batiste. Dobrze się sprawdza w kryzysowych sytuacjach. Fajnie pachnie, nie dusi, po jego użyciu przez dwa dni fryzura daje radę.

Schwarzkopf - Schauma, Fresh it Up - szampon ten jest którymś tam z kolei i kupowałam go ze względu na zapach gumy balonowej. Dobrze mył włosy, pienił się, fajnie pachniał. 


Bell - tusz do rzęs - więcej Wam jeśli o nazwę chodzi nie napiszę, bo litery się starły. Lubiłam go, można go kupić w Biedronce, używałam go prawie przez rok. Nie maluję się często jednak tuszuję sobie rzęsy przed wyjściem z domu. Używałam go na zmianę z Maybelline - Lash sensatonal i Bell spisywał się o niebo lepiej. Porównując cenowo to Bell jest o 26 zł tańszy, więc miałam ubaw. 

Soraya - max satin - make-up kryjący - 01. Jest to mój podkład idealny, doskonale kryje, jest niedrogi, odcień idealny do mojej bladolicej karnacji.

L'oreal - Skin Perfection - serum które fajnie pachniało, niestety rolował się na twarzy. Najlepiej jednak spisywało się jako nawilżający krem do rąk ;)

Esent - Kwas Hialuronowy 3% - nadaje się do suchej skóry jak również na zmarszczki.


Bingo Spa - collagen mud - czyli błotna maseczka kolagenowa do ciała. Marka jest dość dobrze znana, niestety wiele z produktów to zwyczajne buble nie warte swojej ceny. Zacznę od tego, że produkt wyglądem przypominał błoto, pachniał chemicznie, nie robił nic tylko denerwował. Użyłam go tylko kilka razy i wylądował w koszu.

Soraya - Express Bronze - przyśpieszacz opalania z kompleksem ujędrniającym. Nie wiem co robił on w mojej szafce, kupiłam go wieki temu, wylądował w koszu gdyż data ważności dawno minęła. Fajnie pachniał masłem kakaowym, nawilżał skórę, nie pamiętam nawet czy działał.



Farmona, Tutti - Fruti - kremowy peeling myjący; karmel & cynamon. Uwielbiam ten korzenny zapach, jest idealny na zimę, kojarzy mi się ze świętami. Więcej o nim przeczytacie sobie tu KLIK. W szafce zostało mi ostatnie jego opakowanie i chyba będę płakać jak w grudniu go nigdzie nie znajdę.

Le Petit Marseillais - kremowy żel pod prysznic, malina i piwonia. Zapach tego żelu pod prysznic sprawił, że się w nim zwyczajnie zakochałam. Jest to również moje kolejne opakowanie. Póki co wstrzymuję się z zakupem nowych opakowań tego żelu, bo muszę wykorzystać to co zalega na półkach. Recenzję znajdziecie tu KLIK.

Uff! Dobrnęłam do końca. Znacie któreś z tych kosmetyków?

Pozdrawiam!

Paulina

Układ idealny czyli filmowy czwartek

Układ idealny czyli filmowy czwartek

Cześć kochani!

Pewnie wyczekujecie, więc nie przedłużam.

Układ idealny



Gatunek: Komedia romantyczna

Czas trwania: 1 godz. 30 min

Produkcja: Francja

Filmweb: 6,5/10

Rok produkcji: 2006

Luis mieszka z matką, całe życie otoczony jest kobietami z rodziny w tym pięcioma siostrami, a odkąd zmarł ojciec prym w rodzinie wiedzie jego matka. Jako stary kawaler dobrze mu się żyje tak jak jest, nie ma zamiaru się żenić. Jednak jego siostry mają dość usługiwania mu, a dzięki aprobacie matki chcą go wyswatać. Luis by mieć spokój wpada na genialny pomysł...



W ostatnim czasie francuskie komedie wiodą u mnie prym jeśli chodzi o oglądalność, ciągle nie mam dość i wciąż wyszukuję nowych. Muszę przyznać, że jest to kino lekkie i przyjemnie, pełne humoru, śmiesznych sytuacji. Jeśli macie ochotę na komedię z nutką romantyzmu, polecam.

Film, bez limitów i rejestracji obejrzycie tu KLIK.

Pozdrawiam!

Paulina

O mnie

Moje zdjęcie

Matka dwójki urwisów, szczęśliwa żona i spełniona kobieta. 

Z miłości do... wszystkiego co piękne i kobiece.

Z miłości do... pasji, książek, zakupów, dobrego kina, pysznego jedzenia, dbania o siebie.

Z miłości do... mojego małego świata <3

Google+ Followers

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Z miłości do.... lifestyle , Blogger