Afroamerykańskie ciacho

Afroamerykańskie ciacho

Dawno nie było na blogu niczego smakowitego, a dziś postanowiłam podać Wam prosty przepis na Murzynka. 
Jego wykonanie jest bajecznie łatwe i szybkie. 



Murzynek z dżemem 

Składniki:

2 szklanki mąki,
0,5 szklanki oleju,
1 szklanka mleka, 
1 szklanka cukru,
2 jajka,
4 łyżki dżemu (taki który lubicie lub zalega Wam w lodówce),
3 łyżki kakao,
1 łyżeczka sody


Suche składniki wymieszać (mąka, cukier, kakao, soda), następnie dodać mleko, olej, jajka i zmiksować. Gdy uzyskamy jednolitą masę dodać dżem i wymieszać wszystko dokładnie łyżką. 
Masę najlepiej piec w tortownicy.

Pieczenie: 

Piec w temperaturze 180 stopni przez ok 50 minut. Przed wstawieniem masy do piekarnika trzeba go nagrzać.



Efekt końcowy prezentuje się pysznie, a ciasto można polać gorącą czekoladą lub ozdobić w jakiś fajny sposób.

Jeśli chodzi o dodatek w formie dżemu, to możecie zastąpić go czekoladą ze słoika. Wypróbowałam ostatnio i ciasto wychodzi równie smaczne.



Jeśli już go upieczecie to podzielcie się opinią.

Pozdrawiam!

Paulina

Agentka czyli filmowy czwartek.

Agentka czyli filmowy czwartek.

Dziś film lekki, zabawny, który pozwoli nam oderwać się od rzeczywistości. Aż sama w akcie odmóżdżenia po dzisiejszym dniu znów go sobie obejrzę ;)

Agentka



Gatunek: Komedia, Akcja

Czas trwania: 2 godz.

Produkcja: USA

Filmweb:7/10

Rok produkcji: 2015

Melissa McCarthy wciela się w skromną analityczkę pracującą dla CIA - Susan Cooper. 
Oczywiście tytułowa Susan jest od dawna zakochana w swoim przyjacielu i współpracowniku, tajnym agencie Bradleyu. Pewnego dnia misja którą wykonują kończy się śmiercią jej współpracownika, a Susan dostaje awans i przeistacza się z ciamajdy z za biurka w tajną agentkę. 




Jest to dobre kino, trochę śmiechu, trochę akcji. Wysoka ocena na filmwebie powinna wiele osób zachęcić do nadrobienia tego filmu. Kilku dobrych aktorów min Jude Low czy Jason Statham znany z Transportera. Zabawne dialogi, groteskowe sytuacje, śmieszne akcje, więc polecam bo więcej chyba dodawać nie trzeba.


Bez limitów i rejestracji obejrzycie go tu KLIK.

Pozdrawiam!

Paulina
Dzieciak rządzi czyli filmowy czwartek

Dzieciak rządzi czyli filmowy czwartek

Będzie to pierwsza recenzja bajki, więc jeśli Wam się spodoba, to będzie tych bajkowych mini recenzji więcej. Bajkę oglądałam jakiś czas temu i przypadła nam do gustu, stąd też kilka słów o niej.


Dzieciak rządzi




Gatunek: Animacja, Komedia

Czas trwania: 1 godz. 37 min

Produkcja: USA

Filmweb: 6,7/10

Rok produkcji: 2017 

Pewnego dnia w drzwiach domu siedmioletniego Tima staje młodszy braciszek. Wszystko było by dobrze, gdyby Bobas był normalnym dzieckiem, jednak jest to korpo dzidziuś. Nikogo z wyjątkiem chłopca nie dziwi czarny garnitur i teczka w ręku brzdąca. Rodzina Tempeltonów jest zakochana w nowym członku rodziny, a podejrzenia Tima bierze z przymrożeniem oka i zgania wszystko na jego bujną wyobraźnie. Pewnego dnia Tim odkrywa, że Bobas nie dość, że mówi to jeszcze przybył do nich z misją.



Początek bajki jest przeuroczy, pokazuje on jak niemowlak znalazł się w korporacji. W animacji znajduje się wiele zabawnych tekstów oraz sytuacji, które rozbawią nawet dorosłego. Fajne, jest to iż znajdziemy w niej oprócz ciekawych i uroczych postaci również morał. Będzie też powód do uśmiechu i da nam niejeden temat do rozmów z dzieckiem. 
Jeśli nie mieliście okazji oglądać, to polecam, uśmiejecie się razem z dziećmi.

Bez rejestracji i limitów znajdziecie ją tu KLIK.

Pozdrawiam!

Paulina
Witaj Szkoło! - KONKURS

Witaj Szkoło! - KONKURS

Już niemal tradycją jest konkurs z okazji rozpoczęcia szkoły. Więc i w tym roku nie mogło go zabraknąć.
Udało mi się pozyskać wielu ciekawych sponsorów oraz fajne nagrody.
W tym roku konkurs odbywa się tylko na fanpage. Zaś tu umieszczam pełen regulamin, żebyście nie szukali.



Aby wziąć udział w zabawie należy wykonać zdjęcie lub rysunek przedstawiające jak dziecko cieszy się (lub nie) z okazji nadchodzącego roku szkolnego.

Zdjęcie/rysunek należy przesłać w wiadomości prywatnej na fanpage Z miłości do... lub na meila: zmiloscido87@wp.pl

Po za tym należy polubić sponsorów i organizatora zabawy:

1. DesireArt
2. Elvisowa
3. Kobieta nieidealna
4. Malinkowy Świat
5. Majusilove
6. Mamcia Kisia
7. Moje ręczne co nieco.
8. MOPP my lovely world
9. Sponsor prywatny.
10. Z miłości do... organizator zabawy

oraz puścić wiadomość w świat.

Miło mi będzie gdy zaprosicie do zabawy znajomych.

W zabawie mogą brać udział dzieci w wieku +3 (przedszkolaki i uczniowie szkół).

Regulamin:

1. Czas trwania zabawy 02.09. 2017 do 02.10. 2017
2. By wziąć udział w zabawie trzeba spełnić powyższe warunki (polubienie sponsorów i organizatora, udostępnienie postu oraz wykonanie pracy).
3. W zabawie nie mogą brać udział sponsorzy.
4. W zabawie mogą brać udział dzieci +3 lata.
5. Wyniki konkursu w terminie 7 dni od zakończenia.
6. Wysyłka na terenie kraju na koszt sponsorów.
7. Sponsorzy mają 30 dni na wysłanie nagród do laureatów konkursu.

Po zapoznaniu się z pracami i spełnieniu przez nie określonych kryteriów, sponsorzy w obiektywny sposób dokonają wyboru zwycięzców.

Udanej zabawy i powodzenia!

Pozdrawiam!

Paulina

Czarny motyl czyli filmowy czwartek

Czarny motyl czyli filmowy czwartek

Rano na swoim fanpage obiecywałam Wam świetny film i mam nadzieję, że nie zawiodę Waszych oczekiwań. Jak dla mnie zasługuje na mocną 9 na filmwebie.
Niestety póki co ma niską ocenę 6,5 ale to wynika z tego, że swoją światową premierę miał w maju.

Czarny motyl


Gatunek: Thriller 

Czas trwania: 1 godz. 34 min

Produkcja: USA 

Filmweb: 6,5/10

Rok produkcji: 2017 

W położonym w górach miasteczku ma miejsce fala dziwnych zaginięć kobiet oraz zabójstw. 
Nieopodal mieszka Paul, który jest pisarzem. Zaszył się na odludziu w poszukiwaniu weny. Zamiast tego zaczyna popijać. Czasem robi wypad do mieściny, by zrobić zakupy czy coś zjeść. 
Pewnego dnia ma mały incydent na drodze z udziałem pickupa, który chce zepchnąć autora z drogi, jednak ten szczęśliwie dociera do baru na umówione spotkanie. Pech chce, że kierowca furiat również tam trafia. Dochodzi do sprzeczki, a z opresji wybawia pisarza nieznany chłopak. Po całym incydencie drogi chłopaka i pisarza schodzą się i ten w podzięce za uratowanie zaprasza go do swojego domku. Niedługo później okazuje się, że przybysz nie jest tym za kogo się podaje. 



Jak dla mnie jest to świetne kino. Jeden z najlepszych filmów, które miałam okazję w ostatnim czasie obejrzeć. Fajnie opowiedziana historia, dobra gra aktorska, nieprzewidziane zwroty akcji i świetne, niebanalne zakończenie. Czas poświęcony obejrzeniu filmu z pewnością nie będzie zmarnowany.

Jeśli mielibyście ochotę obejrzeć film, znajdziecie go tu KLIK.

Pozdrawiam!

Paulina

Kwartalne podsumowanie akcji "Przeczytam tyle ile mam wzrostu" - kwiecień, maj i czerwiec.

Kwartalne podsumowanie akcji "Przeczytam tyle ile mam wzrostu" - kwiecień, maj i czerwiec.

Pora na zaległe podsumowanie czytelnicze akcji "Przeczytam tyle ile mam wzrostu".
Wydawać się one może dość proste, bo co to jest 160 cm, jednak jest to spore wyzwanie. 

Książek papierowych udało mi się przeczytać 6 sztuk. Niestety nie pamiętam którą książkę czytałam w którym miesiącu, bo i ebooków się trochę uzbierało. 



Zasupłana historia -  jest książką młodzieżową. Kupiłam ją w Carrefure jakiś czas temu. Zachęciła mnie do tego okładka oraz rekomendacje z tyłu książki. Jest to dość ciekawa opowieść o nastolatce, która z pewnością zaciekawi młodzież w wieku 14-17 lat.

Uciekinier - Kinga uwielbiam, a ta książka zrobiła na mnie świetne wrażenie. Historia osadzona jest w przyszłości, w której ludzie dzielą się na biednych i bogatych. Klimat trochę Orwellowski (1984). Żeby zarobić pieniądze ludzie biorą udział w grach, które są rozrywką dla bogatych i biednych. Każdy ma w domu tv, jednak nie każdego stać na podstawowe zaspokojenie potrzeb.
Książkę pożyczyłam i tak przypadła mi do gustu, że będę chciała zakupić.



Zarażeni - to książka którą również wygrzebałam w wielkim, carrefurowskim koszu i po taniości. Żal było nie wziąć i powiem, Wam że ta książka wciągnęła mnie na amen. Jest to klasyczny horror od którego nie mogłam się oderwać. Dwa wieczory i po książce.

Mastertona również bardzo lubię, a Kandydata z piekła czytałam jako nastolatka. Była to moja pierwsza książka tego autora i po latach postanowiłam do niej wrócić. Fajnie, że mam znajomych, którzy pałają miłością do tych samych autorów. Dzięki temu mogłam przeczytać ją ponownie, z innej perspektywy i po latach z większym zrozumieniem. Dużo w niej politykowania i wizji Ameryki widzianej oczami kandydatów na prezydentów. Fabuła świetna i polecam jeśli nie mieliście okazji czytać.


Traumę kupiłam w maju albo czerwcu w biedronce. Jednak końcówka strasznie mnie zawiodła. Książkę czytałam jednym tchem i skończyłam bardzo szybko jednak nie takiego zakończenia się spodziewałam...

Kolejna powieść Kinga - Bezsenność. Udało mi się ją kupić na jednaj z książkowych grup i teraz mam w swoich zbiorach. Czytałam ja gdy cierpiałam na bezsenność ;)
Jak zawsze ciekawie opisana historia, dowiemy się w niej trochę o aurach otaczających ludzi, trochę o śmierci i trochę o bezsenności.


Stos papierowych książek mierzył 15, 6 cm 




Ebooki które udało mi się przeczytać w ostatnim czasie to: 

Kobiety z bloku 10 - autorstwa Hansa Joahima Langa. Opowiada ona o więźniarkach przebywających w bloku 10 oraz eksperymetach którym je poddawano. Jest dość mocną lekturą. Pełno w niej dat i opisów, które mają urzeczywistnić ogrom tragedii. (1,5 cm)

Trupia Farma - książka bardzo mocna. Opowiada o badaniach na nieboszczykach oraz o sprawa, które bez antropologów sądowych nie mogłyby zostać nigdy rozwiązane. Ciekawa, jednak dużo w niej fachowych opisów, co trochę mnie zniechęcało do czytania. 
Może zachęci Was fakt, że Trupia Farma istnieje naprawdę ;)
Powiem Wam, że ciężko było dostać tą książkę w papierowej formie. Jednak teraz w sierpniu nastąpił dodruk i z pewnością znajdziecie ją na półkach księgarni. (1,75 cm)

By przeliczyć grzbiety książek elektronicznych posiłkuję się kalkulatorem, który podała Dżozefina. Dla dociekliwych link KLIK.

Podsumowując kwiecień, maj i czerwiec. Udało mi się przeczytać 18, 85 cm.

Poprzednie, kwartalne podsumowanie znajdziecie tu KLIK.

Pozdrawiam!

Paulina
Dobre małżeństwo czyli filmowy czwartek

Dobre małżeństwo czyli filmowy czwartek

Dziś na tapecie fajny i ciekawy film. Czytałam na jego temat różne opinie, że nudny, że słabo grają. Można się doczepić, jak ktoś chce, tym bardziej, że to kino z 2014. Jednak dla mnie jest, to film godny polecenia. Może ktoś go nie oglądał. 


Dobre małżeństwo




Gatunek: Thriller 

Czas trwania: 1 godz. 43 min

Produkcja: USA

Filmweb: 5,2/10

Rok produkcji: 2014

Darcy i Bob są małżeństwem z 25 letnim stażem. Ich pożycie wydaje się idealne dla ludzi z zewnątrz, a przyjaciele stawiają sobie ich związek za wzór. Podczas nieobecności męża Darcy odkrywa w garażu dowód osobisty dziewczyny, która została zamordowana przez seryjnego zabójcę. Od tego wydarzenia kobieta zaczyna inaczej patrzeć na męża i doszukiwać się prawdy...





Warto napomknąć, że film powstał na podstawie powieści S. Kinga. Może nie jest jakiś ambitny i brak mu głębi, jednak stanowi miłą odskocznię od papkowatych produkcji USA. 


Bez limitów i rejestracji film obejrzycie tu: KLIK

Pozdrawiam!

Paulina
Filmowy czwartek w piątek - Ofiara

Filmowy czwartek w piątek - Ofiara

Znów zawaliłam filmowe kino w czwartek ale wiem, że czekacie i nie dajcie mi zapomnieć. 
Specjalnie dla wszystkich, którzy się upominają, post filmowy publikuję dziś.

Ofiara



Gatunek: Thriller 

Czas trwania: 1 godz. 30 min

Produkcja: Irlandia, Niemcy, USA

Filmweb: 5,8/10

Rok produkcji: 2016 

Tora jest z zawodu lekarką, która ma problemy z zajściem w ciążę. W ostatnim czasie dochodzi do poronienia, więc podejmuje z mężem decyzję o przeprowadzce do Szkocji.
W małym miasteczku wszyscy się znają, a jej teść załatwił sprawy związane z pracą, mieszkaniem i adopcją upragnionego dziecka. Pewnego dnia Tora znajduje w ogrodzie zwłoki na których wyryte są tajemnicze symbole. Wszyscy twierdzą, że to relikt przeszłości i chcą zamieść historię pod dywan oraz ukryć szokującą prawdę. Uparta lekarka miesza się w coś, co będzie ją drogo kosztować.



Film ciekawy, z dobrą grą aktorką i ciekawą legendą. Zdecydowanie jest to kino dla miłośników zagadek. Główna bohaterka jest demaskatorem rytualnych morderstw popełnianych na kobietach w połogu. 


Film bez rejestracji i limitów znajdziecie tu KLIK.

Pozdrawiam!

Paulina
Fuck! 30 to poważny wiek.

Fuck! 30 to poważny wiek.

Zegar tyka nieubłaganie. Gdy piszę ten post do moich 30 urodzin zostało 25 dni. Jakby nie patrzeć te dni zlecą w mig. Mając naście lat myślałam, że 30, to dość poważna liczba. Ba! Myślałam, że w tym wieku to rachu ciachu i może nie do piachu ale człowiek będzie jakiś taki poważny, ogarnięty życiowo. Zrobi karierę czy co tam ma w planach, że będzie dojrzały, a nawet stary.



Nie czuję się jeszcze staro, choć jak myślę o tym to mnie jakoś tak dziwnie ściska w żołądku. Czy to kryzys wieku średniego? Bo w tym wieku, to kryzys wypada raczej mieć, niezależnie od płci. Ja go nie mam, jak byłam trzepnięta tak jestem, a do swojego wieku podchodzę bardzo lajtowo. Nie mam zmarszczek (jeszcze), wyglądam lepiej niż niejedna wymalowana 16 ;) Może z formą fizyczną jestem na bakier, bo zdrowie w tamtym roku totalnie mi się posypało jednak dobiłam tego wieku, że wiem w końcu czego chcę. 

Człowiek jak jest młody, to bywa taki nieogarnięty życiowo. W sensie chciałby wiele zrobić ale się boi, albo się nie boi i ryzykuje jak kretyn. Jedno jest pewne. Nie wie czego chce od życia, jakie studia wybrać, w jakiej pracy się spełnić, co by chciał robić za 5 czy 10 lat. 
Należę do osób, które często stawiały na jedną kartę. Był wóz albo przewóz. Teraz jednak podchodzę do tego rozsądniej, bo jestem odpowiedzialna za dwójkę dzieciaków. Jakoś się życiowo ustabilizowałam, nawet męża mam którego nigdy w planach nie było. 
Moi znajomi czytając ten teks pewnie pokładali by się ze śmiechu, bo ja i odpowiedzialność to dwa różne bieguny. Mając chomiki długo u mnie nie żyły, nikt by mi psa nie powierzył pod opiekę. Bo mnie w domu nigdy nie było. Także sami widzicie. 

30 to wiek w którym człowiek już się ogarnął, wyszumiał, czegoś dokonał, bądź czegoś się dorobił. Choć są wśród znajomych ewenementy, które dopiero myślą o założeniu rodziny, ja na szczęście mam już to za sobą. 
Teraz trzeba albo przyśpieszyć tempo albo zwolnić. Z głową pełną pomysłów, moja życiowa przygoda dopiero się rozpoczyna. Zaczynam twardo stąpać po ziemi, oczywiście okraszam to stąpanie sarkazmem, dużą dawką humoru, bo bez tego ani rusz ;)
Jedno jest pewne. Przewartościowałam swoje priorytety. Już nie liczy się praca i pieniądze, ważne jest zdrowie i rodzina. Bez zdrowia ani rusz. Powie, to każdy kto miał z nim problemy. Bo jak jest zdrowie, ma się dwie ręce, to wszystko jakoś się ułoży. Plany na przyszłość mam już dalekosiężne, wiem czego chcę i dążę by tak było. Wiem gdzie chcę być za 10 lat.

Żyję już na tym świcie tyle lat i wielu rzeczy się nauczyłam. Oto kilka z nich.

1. Wiem, że nie uda mi się zbawić świata. 
2. Moja rodzina którą stworzyłam zawsze będzie na pierwszym miejscu. 
3. Nie udaje już twardzielki. Jak sobie popłacze gdzieś w kącie świat się od tego nie zawali.
4. Staram się nie brać wszystkiego na swoje barki, bo obowiązkami trzeba się dzielić. Jest ciężko ale ciągle się tego uczę.
5. Przestałam się przejmować tym co mówią o mnie inni.
6. Zanim kogoś ocenię staram się go poznać. 
7. Wychodząc za mąż bierzesz w pakiecie teściową. Szkoda, że mi nikt tej rady nie udzielił... Szukałabym fajnej teściowej, a nie fajnego męża ;)
8. Nie boję się mówić tego co myślę, jednak nauczyłam się to wypośrodkowywać. Tak by kogoś nie obrazić. 
9. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście i nie ma sytuacji beznadziejnych.
10. Pamiętam, że szklanka jest zawsze do połowy pełna, a na przyjaciół zawsze można liczyć.
Moje dwie piękne przyjaźnie przetrwały już 29 i 16 lat, a to szmat czasu. Nic ich nie ruszyło i nie poróżniło. Dlatego wiem, że na przyjaciółki zawsze mogę liczyć.

Mam nadzieję, że za kolejne 10 lat dowiem się o sobie czegoś więcej, czegoś więcej się nauczę, a wszystko to co sobie zaplanowałam będę mogła odhaczyć. Mam też nadzieję, że spełnię swoje największe marzenie.

Ku pokrzepieniu serc napiszę, że 30 to wcale nie taka straszna liczba. Napiszę za kilka lat jak to jest być panią w średnim wieku :P

Pozdrawiam!

Paulina


W starym dobrym stylu czyli filmowy czwartek

W starym dobrym stylu czyli filmowy czwartek

Cześć kochani dziś z zabawnym, wzruszającym i poruszającym filmem do Was przybywam. Jak dla mnie będzie to kinowy hit tego lata. 

W starym dobrym stylu




Gatunek: Komedia

Czas trwania: 1 godz. 36 min

Produkcja: USA

Filmweb: 7,1/10

Rok produkcji: 2017

Trzech leciwych przyjaciół zostało pozbawionych swoich wypracowanych emerytur. Firma w której przepracowali ponad 25 lat w związku z kłopotami finansowymi postanowiła im je zabrać. Dzięki temu spłaci ona długi banku. Każdy z nich zmaga się z jakimiś problemami. Podczas wizyty w banku jeden z nich zostaje świadkiem napadu i w głowie rodzi mu się myśl, żeby odebrać należne im pieniądze przywłaszczone przez bank.


Genialnie obsadzone role, przez znanych i lubianych aktorów. Spora dawka wyważonego humoru, a zabawne sytuacje pozwalają widzowi się odprężyć. Jednak na tym filmie nie zabraknie też łez wzruszenia. Miło jest popatrzeć jak przyjaciele trzymają sztamę do grobowej deski. Zabawne teksty, sytuacje z życia wzięte, szalone pomysły mimo wieku. We wszystko to wplecione problemy starszych ludzi, ich mądre spojrzenie na świat i ciekawie rozgrywająca się akcja napadu na bank. 
Kto nie miał okazji jeszcze obejrzeć temu serdecznie polecam.

Bez limitów i rejestracji film znajdziecie tu KLIK.

Pozdrawiam!

Paulina
Filmowy czwartek czyli Victor Frankenstein

Filmowy czwartek czyli Victor Frankenstein

W ostatni czwartek zabrakło postu filmowego dziś go zabraknąć nie może, bo wiele osób się dopytuje czy będzie. Dziś kino dla osób, które lubią XVII wieczne klimaty.

Victor Frankenstein 



Gatunek: Dramat, Horror

Czas trwania: 1 godz. 50 min

Produkcja: USA

Filmweb: 5,8/10

Rok produkcji: 2015 

Film właściwie opowiada losy Igora, którego uwolnił z cyrkowej niewoli Victor. 
Igor był garbatym chłopcem, a jego ułomność bawiła gawiedź. Doktor nie dość, że wybawił go z niewoli, wyleczył, to przygarnął również pod swój dach i nauczał tajników medycyny. Wspólnie ożywili pierwszego człowieka poskładanego z części różnych osób. 


Jest to klimatyczne kino z interesującą opowiedzianą historią. Oczywiście są ciekawe wątki, trochę akcji ale również klimatycznej i ciekawej. Wyraziste, lekko szokujące kino z dobrą grą aktorką. Niestety według mnie film został znów źle sklasyfikowany, gdyż nie jest to żaden horror. Idealnie dobrany aktorski duet Radcliffe i McAvoy, który fajnie się uzupełnia i dobrze odgrywa swoje role. Dobrze nakręcony, rozwija trochę bardziej historię doktora Frankensteina. Jeśli ktoś lubi londyński stary klimat, zadymione ulice, to film dla niego.

Jeśli macie ochotę na ten film, to bez limitów i rejestracji znajdziecie go tu KLIK.
Oczywiście trzeba zamknąć wyskakujące okienka z reklamami.

Pozdrawiam!

Paulina
Małe podsumowanie czerwca - zdjęcia

Małe podsumowanie czerwca - zdjęcia

Czerwiec zleciał nim się obejrzałam... Ostatnie dni szkoły Pierworodnego i ciężko było podnieść tyłek z wyra. Jedyną motywacją była myśl, że to już koniec, że zaraz, za momencik będą wakacje. Jakoś zleciało. Pogoda była w kratkę, gdy tylko wyszło słońce korzystaliśmy. W dniu zakończenia roku szkolnego pogoda się popsuła. Ostatnie dni czerwca, to było totalne nieporozumienie. Deszcz, burze i wiatr. No ale kto by chciał o tym czytać ;)

Zapraszam Was obejrzenia fajnych zdjęć. Gotowi?

1 czerwca - Dzień Dziecka. Dzieciaki zaskoczone, bo Matka jest antyfastfoodowa. Więc była to dla nich ogromna niespodzianka. Polecieliśmy też na spacer i obiecane karmienie kaczek, a Pierworodny zaprzyjaźnił się z gołębiem. Było chłodno aczkolwiek przyjemnie.







Pierwszy weekend czerwca spędziliśmy na wypadzie do galerii handlowej w której miały być różne atrakcje oraz najważniejszy punkt programu Minionki. Powiem, Wam żeby był to jeden wielki niewypał. Dzieciaki zadowolone bo dostały balony za którymi się nachodziliśmy, bo galeria dwupiętrowa. I tak się ganialiśmy za tymi balonami, bo co my w jedną stronę, to pani z balonami w drugą. Nie czekaliśmy w ogromnej kolejce do zdjęcia, tylko z boku zrobiliśmy na pamiątkę fote postaci. Kostiumy genialne. Tego dnia umówiliśmy się z przyjaciółmi w galerii, a później zaprosiliśmy do domu na obiad, więc dzieciaki bawiły się w swoim gronie, a my w swoim. 





Matka wylądowała u fryzjera, bo zaczęła pod względem fryzury przypominać Hobbita. Choć teraz w połowie lipca mam dylemat. Facebook udostępnił mi wspomnienia w których miałam fajne, długi włosy... 




11 czerwca - termometr był rozgrzany prawie do czerwoności ;)



Udało mi się w ciągu dwóch wieczorów do kończyć książkę. Normalnie szaleństwo. Jednak jak dla mnie jest to lektura na raz, więc pójdzie dalej w świat. Bo nie zamierzam trzymać jej na półce.


Były wypady na place zabaw, wycieczka do lasu gdy tylko przestało padać. Bawiliśmy się na zamku w Noc Kupały, odwiedziliśmy fontannę grającą. Której lata świetności był 9 lat temu. Teraz tylko świeci... Szkoda, że została tak zaniedbana, bo wielu turystów czekało na pokaz z muzyką. Udało się pojechać na grilla i to nie raz. Wyruszyliśmy też zwiedzić kilka wsi i zielonych terenów w celu poszukiwania szczęścia. Kiedyś Wam o tym napiszę.

















Porobiłam tyle zdjęć, że miałam dylemat co wybrać. Mam nadzieję, że lipiec będzie bardziej udany i stabilny pogodowo. 

Pozdrawiam! 

Paulina
ZASTANÓWCIE SIĘ CZY NAPRAWDĘ CHCECIE MIESZKAĆ W WIEŻOWCU. DLACZEGO NIE CIERPIĘ SWOJEGO MIESZKANIA - CZĘŚĆ III

ZASTANÓWCIE SIĘ CZY NAPRAWDĘ CHCECIE MIESZKAĆ W WIEŻOWCU. DLACZEGO NIE CIERPIĘ SWOJEGO MIESZKANIA - CZĘŚĆ III

Sąsiedzi, ach sąsiedzi. To tylko wierzchołek góry lodowej jeśli chodzi o minusy mieszkania w wieżowcu. Myślałam sobie, że fajne będzie, że mieszkając w takim molochu jest się anonimowym. Wiecie nie ma plotek (aha!), bezczelnego wściubiania nosa w nieswoje sprawy. Jednak na dłuższą metę nie jest to takie fajnie. Panuje ogólna znieczulica, olewanie, uprzykrzanie sobie życia, a chłodem wieje na kilometr. Sąsiadów na piętrze mam kilku, jak już wspominałam, 5 mieszkań oprócz swojego. Znam 3 osoby z którymi jestem na dzień dobry, nowych sąsiadów widziałam plecy, więc nie liczy.




Ludzie wchodzą i wychodzą nie mówiąc sobie dzień dobry, a na dzień dobry nawet nie odpowiadają. Nic kompletnie, nawet pocałuj się w dupę. Nie ważne czy młodsi czy też starsi, milczą jakby im kto języki powyrywał. Zero jakiejś takiej serdeczności, uśmiechu, skinięcia głową. Już nie wspomnę o  trzymaniu sobie drzwi. Nawet ciężko niektórym dupsko ruszyć, gdy stoją przy windzie, a człowiek chce wyjść z wózkiem z parteru. Jest tylko przewracanie oczami, że akurat teraz mi się chciało wyjść.

Sąsiadkę z pod numeru 1 miałam okazję poznać gdy zwracałam jej uwagę o wypuszczanie psa na klatkę. Owa pani notorycznie otwierała drzwi od mieszkania i wypuszcza psa, czekając aż go ktoś wypuści przez drzwi od klatki i drzwi wejściowe. Nie wytrzymałam gdy pewnego poranka zaraz po wyjściu Ojca z domu (wychodzi po 6) chciałam się położyć i jeszcze pospać. Bąbel jako niemowlak dawał w nocy do wiwatu. Dzieciaki spały, a psiak szczekał, szczekał i szczekać nie przestawał. Ubrałam się w szlafrok i wystartowałam. Pukałam, waliłam, zaczęłam tłuc pięścią w drzwi. Sąsiadka oburzona, że musi się ubrać odkrzyknęła, że zaraz otwiera. Po chwili czekania otworzyła z pretensjami, że co mi pies przeszkadza i powinnam mu drzwi otworzyć i wypuścić na dwór, wtedy nie będzie szczekał. Zagotowałam się, postraszyłam strażą miejską i wróciłam do mieszkania. O spaniu już nie było mowy.

Druga akcja z tą sąsiadką była mniej przyjemna, bo zwyczajnie nie wytrzymałam i powiedziałam jej kilka niemiłych słów. Teraz się sobie kłaniamy i jak nas widzi to drzwi przytrzyma. Już Wam piszę o co poszło.

Wracałam sobie z Pierworodnym ze szkoły, Bąbel w wózku, wiało okropnie. Sąsiadka od psa nas wyminęła, Pierworodny pobiegł za nią i ją dogonił by przytrzymać drzwi, a ta bezczelnie drzwi mu przed nosem zamknęła. Myślę sobie czekaj babo, ja ci dam. No i jej pech chciał, że ją dopadłam. Wniosłam wózek po schodach gdy ta męczyła się z wpisywaniem kodu, i już chciała nam centralnie zatrzasnąć drugie drzwi od korytarza przed nosem, gdy je złapałam. Byłam tak piekielnie wściekła, że się zapytałam czy jej nikt kultury nie nauczył i czy jest ślepą idiotką. 
Odburknęła, że nas nie widział. Serio? Jak można dziecku zamknąć drzwi przed twarzą gdy, to te drzwi trzyma za klamkę. Rzuciłam jakiś tekst o chamie, którego w tej chwili nie pamiętam, a tamta się obruszyła że ją wyzywam. To by było na tyle. Terapia wstrząsowa zadziałała, ona nam drzwi trzyma, my jej. Doszłam do wniosku, że czasem trzeba sąsiada opierdzielić żeby ten się ogarnął, bo sam nie jest.

Wścibska sąsiadka z piętra X. Mamy taką panią, niby miła, sympatyczna. Co rusz stoi przy skrzynkach pocztowych, zadając durne pytania. Na początku odpowiadałam z grzeczności teraz mówię, że nie mam czasu. 
- A dostała pani rachunek za prąd? 
- A dostała pani rachunek za gaz? 
- A podwyżka czynszu była? 
- A to mieszkanie własnościowe czy od państwa dostaliście?
- Dzidziuś się urodził?
- A gdzie ma pan pieska? Akurat, to pytanie Ojcu zadała, gdy pies nam zdechł. Odpowiedział, że go zjedliśmy. Teraz go o nic nie pyta. Za to ja uciekam z uśmiechem na ustach, bom zalatana.
Choć w szoku byłam, jak kiedyś, raz zapukała nam do drzwi ( tyle mieszkań, a ta mnie znalazła), bo prąd wysiadł z zapytaniem czy ja też nie mam.

Sąsiedzi z pod numeru 6. Notorycznie palą na klatce schodowej, gdzie wisi zakaz palenia. Mało tego mają balkon (nie taki jak mój mikro, zwany potocznie rzygownikiem). Wychodzą na klatkę i fajczą. Nawet okna nie raczą otworzyć, więc nie raz jak buchnie dymem to jest masakra. Na straż miejską dzwoniłam ale zanim ci dupsko ruszyli, to tamci zdążyli w ogóle wyjść z domu. Zemściłam się dwa razy. Oj tak, jestem wredna. Mówiłam, tłumaczyłam, we wnęce wózek zostawiałam ale capił strasznie, musiałam go trzymać w domu, na przedpokoju. Któregoś dnia nadarzyła się okazja, że zostawili paczkę papierosów na parapecie. Więc ją z tego parapetu, otwierając okno by przewietrzyć wywaliłam. Dwa razy. Jak palili, tak palą, a ja im te paczki jak tylko przyuważę wyrzucać będę. Nie kłaniamy się sobie. Oni wiedzą, że to ja ale nie mają w sobie cywilnej odwagi by się odezwać. Nie mieli też odwagi by przeprosić, powiedzieć że palić nie będą albo że będą, bo im się tak podoba. 
Żeby nie było, ja nie jestem święta, bo sama paliłam jak się wprowadziliśmy do wieżowca ale było mi zwyczajnie wstyd stanąć na klatce by palić. Tym bardziej, że wiszą karteczki, że może to komuś przeszkadzać i do jasnej cholery to jest dobro wspólne. Wychodziłam pod blok, a peta gasiłam na betonie, sprawdzając czy się nie tli i wrzucałam do kosza. Dla mnie to normalne, a niektórych jednak nie nauczyli kultury. Tak samo było z kłanianiem się ludziom. Mówiłam dzień dobry wszystkim, tego samego uczę swoje dzieci. Teraz kłaniam się tylko starszym osobą, które niestety nie zawsze odpowiadają ale staram się dać dobry przykład dzieciom. 

Jeśli chcecie poczytać CZĘŚĆ I znajdziecie ją tu KLIK, a tu CZĘŚĆ II KLIK.

Macie może sąsiadów, którzy strasznie Was wkurzają? 

Pozdrawiam

Paulina



Jarhead. Żołnierz piechoty morskiej czyli filmowy czwartek

Jarhead. Żołnierz piechoty morskiej czyli filmowy czwartek

Dziś dość późno ale nie może zabraknąć postu filmowego, mam nadzieję, że nie zawiodę Waszych oczekiwań i skusicie się na polecone kino.

Jarhead. Żołnierz piechoty morskiej.




Gatunek: Dramat, Wojenny

Czas trwania: 2 godz. 3  min

Produkcja: USA, Niemcy 

Filmweb: 7,4/10

Rok produkcji: 2005 

Dwudziestoletni Swoff zaciąga się na ochotnika do oddziałów marines. Rzeczywistość jaką tam zastaje nijak pokrywa się z jego marzeniami. Gdy w Kuwejcie wybucha wojna oddział Swoff'a zostaje przetransportowany do Arabii Saudyjskiej. Tam mimo trwającej wojny, największą stawką są pola naftowe. Jarhed, to najlepsi z najlepszych.




Film jest pewnego rodzaju reportażem z wojny z 1991 roku w Zatoce Perskiej. Czasem w zabawny i groteskowy sposób ukazuje życie żołnierzy podczas misji. Muszą zachować doskonałą kondycję, więc każdy dzień poświęcają na treningi, niekiedy dopada ich nuda, bezsilność, tęsknota. Największym marzeniem jest walka, a największą walkę toczą sami ze sobą. Bo być na wojnie i nie oddać ani jednego strzału jest prawdziwym szczęściem.

Jeśli nie mieliście okazji oglądać tego filmu, to bez limitów i rejestracji znajdziecie go tu KLIK

Pozdrawiam!

Paulina

O mnie

Moje zdjęcie

Matka dwójki urwisów, szczęśliwa żona i spełniona kobieta. 

Z miłości do... wszystkiego co piękne i kobiece.

Z miłości do... pasji, książek, zakupów, dobrego kina, pysznego jedzenia, dbania o siebie.

Z miłości do... mojego małego świata <3

Google+ Followers

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Z miłości do.... lifestyle , Blogger